• Wpisów:26
  • Średnio co: 69 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:01
  • Licznik odwiedzin:4 155 / 1865 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
CZASAMI NIE ROZUMIEM SAMEJ SIEBIE,...ALE TO CHYBA NIC ZŁEGO?
  • awatar One Direction *.*: Cześć :) jeśli masz czas mogła byś zajrzeć do mojego i skomentować rozdział ? :) bardzo dziękuje : *
  • awatar Gość: Ludzie to ja tylko nie moge sie zalogowac! Bede za jakis czas jak mi sie uda! Buziaczki! :-*
  • awatar Directioner a tobie nic do tego ;*: Przeciez to nie zbrodnia...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się nieco wystraszona,w nocy śniło mi się , że mam całe zakrwawione ręce,ale to przecież nigdy mnie nie przerażało. Nagle spojrzałam na łóżko siostry,ale nie było jej tam. Zobaczyłam tylko kartkę z napisem: hej , ja i chłopaki jesteśmy w studiu , a Nicole ze względu na niebezpieczeństwo i jej wiek musieliśmy odesłać wczoraj wieczorem do Doncaster twój Louuuuuu; **.
Wstałam , więc i skierowałam się do salonu. Tam usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Włączył się na wydarzeniach i od razu moim oczom ukazał się napis "w nocy samolot lecący do Doncaster rozbił się o drugi lecący do Londynu, wśród poszkodowanych zmarła jedna 15 letnia Nicole Wester." Nie chciałam czytać dalej po prostu wyłączyłam sprzęt i poddałam się płaczu . Po chwili jednak wstałam ubrałam to
i wyszłam z domu . Gdy Niall mnie oprowadzał pokazał mi gdzie jest studio , więc szybko udałam się w tą strone. Gdy chciałam już wejść zatrzymał mnie ochroniarz:
-A panna dokąd?
-Słuchaj tam w środku jest mój kuzyn i muszę powiedzieć mu coś ważnego , więc albo mnie puścisz,albo skręce ci kark gołymi rękoma!
W tej chwili się zaśmiał i powiedział:
-Mała dziewczynka skręci mi kark , już to widzę!
Tego było za wiele chwyciłam za jego ręke i wykręciłam,że , aż upadł. To wszystko działo się na oczach paparazzich i fanek mojego Louis'a , ale wogłule mnie to nie obchodziło .
-Teraz widzisz? -Spytałam i weszłam do środka.
Od razu zobaczyłam Louis'a i przytuliłam się do niego szepcząc mu do ucha:
-Nicole nie żyje...
-Że co?! -wykrzyknął i poddał się płaczu.
-Przykro mi,ale ...taka prawda...-znów szepnęłam.
-----------------------------------------------------------------------
Sorry , że takie krótkie , ale po prostu źle się czuje...
Piosenka: Everything about you.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak jak obiecałam dodam dziś 11 rozdział!!!!!
 

 
Tylko ty i nikt więcej ...miłość,rodzina,przyjaźń-trzy słowa , których znaczenia nie pamiętam. Smutne ale prawdziwe...
 

 
Wiecie co? Jestem z wami już troche czasu , a wy nic o mnie nie wiecie!
Taka krótka historia mojego życia:
Urodziłam się w piątek 13.06.1996 r.,mam na imie Angelika . Odkąd tylko pamiętam byłam uważana za patologie bo nie miałam drogich ubrań czy telefonu , byłam po prostu niezbyt "bogata" . Zawsze byłam agresywna i nie lubiałam zajarania. W wieku 14lat moi rodzice wpadli pod samochód. Do tej pory mieszkałam z ciocią,ale ostatnio przydzielono mi rodzine zastępczą . Nie fajnie!!!! Odkąd straciłam rodziców sama na własne życzenie straciłam też przyjaciół i chłopaka,rodzeństwa nigdy nie miałam. Tne się bo uważam , że to jedyne wyjście z tego koszmaru zwanego życiem. Swoje uczucia i emocje okazuję za pomocą opowiadań , tak naprawdę teraz byłabym już pewnie zimnym trupem ,ale tak nie jest , a wszystko wina lekarzy! Dziękuję wam zze wy tez mne do tego w pewien spodób zniechęcacie . Ale prosze was nie piszcie ze to glupota ze sie tne , bo ja to wiem tylko ból w sercu jest za duzy by zapomnieć i żyć dalej i nie ma takiejb rzeczy ktora go lagodzi ...niestety,ale mam was :-) na koniec aktualne zdjęcie mnie ...pofarbowałam włosy
Szkoda,ze jedyne co potrafie to spieprzenie wszystkiego co mam lub mialam ...pomocy to nic nie kosztuje ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
A może ja po prostu nie potrafię zapomnieć o przeszłości , o tym całym koszmarze , który przeszłam i o tym jak w chwilach samotności , bólu i prób samobujczych wszyscy mieli mnie w dupie?!
 

 
Ta informacja jest bardzoooo ważna! Niewiem kiedy,ale prawdopodobnie za tydzien w SOBOTĘ dodam jakieś wpisy i rozdział! Narazie nie mogę bo jest "bardzo ważna " szkoła . :-( :-[ :-!
 

 
Nie rozumiem ludzi , którzy mówią,że jak ktoś się tnie to pali papierosy ...
...a przecież ja nie palę....chyba,że ty też tak sądzisz?!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chcecie mnie na tt? Szukajcie wpisując AngelikaStyles8
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Umieram...bo najbardziej tego pragnę...
 

 

Samotność-to czego mi trzeba i to co kocham.
Przyjaźń? Nie,już wybrałam....
 

 
*Louis*

Wyszłem wraz z Harr'ym i spotkałem lekarza .
-Właśnie dostałem dla tej pani wypis .-uświadomił nam.
-Cudownie! -ucieszył się Hazza.-czyli,że mogę wziąć ją do domu!
-JA mogę wziąć ją do domu Styles! -przypomniałem mu.
-Nie , bo MY! -zacieszał swoją mordkę.
-Dobra,dobra ty t tam swoje możesz , najwyżej Taylor!
-Nie denerwuj mnie!
Po chwili Natalie pozwoliła wejść nam do sali.
-Mam dla ciebie wypis-poiformowałem ją.
-Świetnie czyli,że nie będę musiała się tu gnić .
-No .-przytaknął mój zielonooki człek.

*Natalie*

-Możemy jechać.-dodał Loulouś.
-W drogę! -krzyknęłam.
Pojechaliśmy,a gdy dotarliśmy od razu poszłam przeprosić siostrę.
-Przepraszam .-szepnęłam jej do ucha.
-Nie musisz,rozumiem cię.
-Wiem...
Usiadłam na łóżku , wzięłam laptopa i włączyłam twitter'a .
Szybko tweet'nęłam: kolejna nie udana próba! Nie byłam świiadoma mimo,że tego chciałam.
Potem weszłam na blogger.uk i dodałam.
Dopisek "czasami potrzebujemy pomocy i wtedy właśnie wszystko się zaczyna,moja też kiedyś tak wyglądała,ale przez 5 lat bez czyjejkolwiek pomocy spoglądam na ręce , które goić będą się wiecznie i nic nie mogę na to poradzić,sama to sobie zrobiłam,ale to też wina wszystkich gnojków,którzy nie raczyli pomóc tylko byli wpatrzeni w samych siebie,nie cenie takich ludzi....".W tej właśnie chwili przypomniało mi się co chciałam napisać,zaczęłam "odkąd tylko pamiętam chciałam się poddać i myślałam,że nie znajdę pomocy.Miałam właśnie okazje , żeby paść i pieprzyć ten cały pierdolony świat,ale uratował mnie jego głos,może starczyło się tylko rozejrzeć by znaleźć osobę,która będzie umiała swym głosem uratować? Harry Styles to nazwisko na zawsze będzie w mojej głowie z dopiskiem: ten co uratował mnie przed tym czego pragnęłam i dziękuję mu za to . "Tak taka była cała prawda: Harry uratował mnie przed własnym marzeniem i powinnam za to być zła,ale tak naprawdę to , że jestem teraz tu zawdzięczam mu i dziękuję mu za to. Lekarze nie mieli z tym nic wspólnego , jak zresztą nikt inny niż on. Od kąd tu przyjechałam wkurzał mnie,ale i tak w jego towarzystwie czułam się tak inaczej,tak bezpiecznie i wiedziałam,że zawsze będzie umiał mnie uratować,nie myliłam się. Mam wrażenie,że...sama nie wierzę w własne myśli...,ale,że chyba się zakochałam. Co?! Wybij to sobie z głowy!! On jest sławny i raczej nie chciałby być z jakąś zwykłą samobójczynią. Następnym razem zastanów się co myślisz idiotko! A może? Może on też to czuje? Nie! Weź się w głowe stuknij , w dupie ci się poprzewracało! Oganij się!!!!!!!! Ok muszę przyznać "I'm in lo♥e with Harry and I know it"
Ale co poradzę? Zaknęłam laptopa i usiadłam jak wcześniej. Choć nie dziwię się tym wszystkim dziewczynom,że poleciały na Styles'a! Naprawdę! Tylko uważaj by się nie zdradzić suko! Bo jak komukolwiek coś piśniesz to mam żyletkę,której i tak będę używać i znam też inne sposoby na śmierć,więc uważaj! Co ja myślę?! Straszę samą siebie czymś co i tak mnie nie przeraża.Ha ha ha! Jestem prawdziwą idiotką,szmatą i wszystkim naraz! Ha ha ha! Okey opanuj się i idź spać! Tak też zrobiłam bo po tym całym wypadku byłam zmęczona.
-----------------------------------------------------------------------
Podoba się? Komentarze poproszę i sorry,że długo mnie dziś nie było-byłam u babci :-)
Piosenka: Back for you :-)
 

 
*Nataie*

-No chodź do mnie Stylesiątko!
Przytulił mnie i usiadł na krawędzi łóżka.
-Przepraszam-powiedziałam.
-Za co? To nie twoja wina.
-Louis , nic nie rozumiesz . Wiedziałam,że to się stanie już wczoraj rano,a raczej w nocy. Próbowałam , ale poprostu szłam dalej. Byłam świadoma tego,że to się stanie , ale nic z tym nie zrobiłam. Może ja poprostu tego ...-zawachałam się- chciałam.
-Co ty mówisz? -spytał oszołomiony Tommo.
-Sama się cięłam,a nie ktoś , cięłam się by umrzeć,a ten wypadek nie byłprzypadkowy. Poprostu mama dała mi szansę na śmierć. Bo sama jej chciałam,ale nie chciałam was straszyć. Gdybym mogła powtórzyłabym ten wypadek,ale ze skutkiem,którego oczekiwałam.
-Ale czemu? Ty jesteś? Ty chciałaś śmierci? -wypytywał patrząc jak na nienormalną,którą zresztą byłam.
-Tak,chciałam i nie będę ci nic tłumaczyć,chcę tylko,żeby Nicole była bezpieczna.
-No jak się dowie , gdzie trzmasz żyletkę to nie będzie.-powiedział Harry.
-Ale się nie dowie! -przypomniałam mu.
-Zobaczymy.-pokiwał głową.
-Dzień Dobry.-lekarz wrócił do środka.-Jak tam?
-Dobrze. Kiedy dostanę wypis? -spytałam spoglądając na niego.
-Prawdopodobnie jutro,zależy jaki będzie pani dalszy stan.-odpowiedział.
-Ja bym już cię zabrał...-oznajmił marzycielsko loczuś.
Wszyscy się zaśmialiśmy.
-Marzenia Styles,takie rzeczy to tylko w bajkach.-zestopowałam go.
-Albo moich snach.-dodał na co znów wszyscy się zaśmialiśmy .(doktor też-przyp. autora.) -Ale może i nie tylko?
-Jeszcze raz: MARZENIA!!!!!
-Nie pozwolę ci tknąć mojej kuzynki nawet palcem! -ostrzegł go Carrot.
-Dobra,dobra uspokój się Carrotko! -zerknął na Tomlinson'a.-Jeszcze zobaczysz , że wyjdzie na moje!
-Widzę,że wypis będę mógł wystawić jeszcze dzisiaj. [ =) ]
Doktor,gdzieś poszedł,a ja zapytałam:
-A może,któryś z was skoczy po jakieś ciuchy dla mnie? Robi się już jasno .
-Niech Haroldzik pójdzie,bo po tym co on tu wygadywał , aż się boje .
-Niech wam będzie! -uśmiechnął się i wyszedł.
-On zawsze taki? -zaśmiałam się.
-yhym.-przytaknął.
========
Gdy wrócił Harry od razu zobaczyłam co mi przyniósł,wyprosiłam ich i przebrałam się w to.
-----------------------------------------------------------------------
Dziś nie pisałam zadużo bo muszę coś zrobić,ale liczę,że się podoba :-)
PS.JA CZYTAM WSZYSTKIE KOMENTARZE ,O KTÓRE CHCIAŁAM WAS POPROSIĆ! buźki! :-)
Piosenka: Still the one!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Natalie*

Ciągle słyszałam słowa mamy z wczoraj i sama się sobie i innym dziwię,ciągle słyszę płacz Harr'ego . Chciałabym powiedzieć im "JA ŻYJE!! SŁYSZYCIE?! ŻYJĘ" .

*Harry*

Siedziałem przy Natalie całą noc , właśnie spojrzałem na zegarek , północ,pochyliłem się nad nią i wyszeptałem:
-Nie rób nam tego
Już się rozpłakałem , gdy poczułem jak ściska moją ręke .
-Harry...-wyszeptała-przepraszam...
-Ciii.
-Gdzie Nicole , nic jej nie jest? -szepnęła.
-Jest w domu , jest bezpieczna .Ty już też.-powiedziałem .
-Nie chciałam , ja ...poprostu ,nie mogłam się zatrzymać . Nie byłam niczego świadoma .
-A te rany na rękach?
-Harry , ja nie chciałam wam nic mówić bo się bałam,że...
-Kiedy indziej wytłumaczysz . Teraz odpoczywaj.-zatrzymałem ją zanim cokolwiek powiedziała .
Po chwili do sali wszedł lekarz:
-o , a już wszyscy myśleliśmy,że cię straciliśmy.
-Wiedziałam,że żyję.-wyszeptała.
-A my nie...zadzwonię do Louis'a.

*Louis*

Ciągle nie mogę się uspokoić.Szłem do szpitala,a paparazzi znów się do mnie przyczepili. Nagle usłyszałem mój telefon , odebrałem i powiedziałem:
-Nie dzwoń , nie pisz i nie mów . Nie obchodzi mnie nic co żywe.
-Louis,tu Harry , posłuchaj ,ona żyje.-uświadomił mnie.Miałem włączony głośno mówiący , więc niektórzy ludzie to usłyszeli,a ja stanąłem osłupiały:
-Lecę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pobiegłem czym prędzej do szpitala ,dopadłem do odpowiedniego pokoju i zobaczyłem Natalie. Widać było u niej poczucie winy. Nie chciała nas wystraszyć , albo raczej nie wiedziała co robi. Całe szczęście , że jednak się obudziła. Chciałem czym prędzej zabrać ją do domu. Przytuliłem ją i ucałowałem w czoło.
-Też mogę? -spytał Harold.
-Nie grab sobie Styles! -krzyknęła.;
Wtem Haroldzik zrobił śmieszną minkę .
-----------------------------------------------------------------------
Ten krótszy bo nie miałam za dużo weny :-( , ale licze na komentarze :-)
Piosenka: Nobody Compares.
 

 
Śniło mi się coś na serio dziwnego:
BYŁAM NAD RZEKĄ Z SIOSTRĄ, SIEDZIAŁYŚMY PŁACZĄC,GDY NAGLE ZOBACZYŁAM MAME , NICOLE JEJ NIE WIDZIAŁA.ZOSTAŁA , A JA POSZŁAM ZA MAMĄ.SZŁA ZAPRASZAJĄC MNIE DO SIEBIE , PRZECHODZIŁA PRZEZ ULICĘ,PRZEZ SAMOCHODY,KTÓRYCH W TEJ CHWILI NIE ZAUWAŻYŁAM,.SZŁAM DALEJ , MIAŁAM BOSE STOPY,POCZUŁAM ASFALT I ZOBACZYŁAM TYLKO NADJEŻDŻAJĄCY Z DUŻĄ PRĘDKOŚCIĄ SAMOCHÓD ORAZ WOŁAJĄCĄ MNIE SIOSTRĘ , JA JEDNAK SZŁAM DALEJ...NASTĘPNE CO ZOBACZYŁAM W ŚNIE BYŁAM JA LEŻĄCA NA BIAŁYM ŁÓŻKU I PRZY MNIE HARR'EGO;
wtem się obudziłam z płaczem i strachem. Co miał oznaczać ten sen? Nawet nie chciałam o tym myśleć.Wstałam i szybko się ubrałam w to .
Zobaczyłam jeszcze śpiącą siostre i tak naprawdę się ucieszyłam.
Zeszłam na dół i nie mówiąc nikomu,ani słowa wyszłam. Nogi same poniosły mnie naprzód. Nie wiedziałam gdzie idę,zupełnie nie znałam tejokolicy , ale sama niewiem czemu przysiadłam na trawie przy rzece i zalałam się łzami . Nagle zobaczyłam swoją mame. Mój koszmar się spełniał . Ale nie mogłam nic poradzić,usłyszałam tylko z jej ust "za chwilę będziesz z nami". Chciałabym się wtedy zatrzymać,ale nie potrafiłam szłam dalej.I mój sen na prawdę się spełnił.Zobaczyłam zbliżający się samochód i jakąś dziewczynke wołającą "tato ratuj ją".
Nic więcej nie pamiętałam.

*Harry*

-Widzieliście gdzieś Natalie ,albo Nicole? -spytał dziś przy obiedzie Liam.
-Louis!!! -usłyszeliśmy zapłakany głos Nicole.
-O wilku mowa-powiedział Niall.
-Co się stało? - spytał chwytając Nic za ramiona.
-Ona,ja,wy,mama....,samochód...Natalie została , ona ...ją samochód ....potrącił,jest w szpitalu! Dzwonili przed chwilą!-wydusiła przed łzy.
-zostań tu z chłopakami,a ja i Harry jedziemy do niej.-uspokoił ją.
Pojechaliśmy nie zwracając nawet najmniejszej uwagi na fanki.
Gdy dotarliśmy Lou od razu rzucił się do recepcji.
-Gdzie leży Natalie Wester? -Spytał.
-Prosto korytarzem i pierwsze drzwi po prawej.-oświadczyła.
-dzięki-rzucił i pędził przed siebie,ja pobiegłem za nim. Oboje byliśmy zrozpaczeni. Z wskazanych drzwi wyszedł doktor:
-Panowie tutaj?
-Tak,możemy wejść? -zapytałem.
-Tak,ale niewiem czy jest sens ,ponieważ nie możemy nic zrobić,ten wypadek i te wszystkie cięcia na rękach.Damy jej trochę czasu , ale nic nie obiecuję.
-Cięcia? Jakie cięcia? -niewiedziałem o czym on mówi.
-Pacjętka ma całe ręce pocięte , zapewne żyletką.-poinformował nas.
Weszliśmy i zobaczyliśmy ją leżącą jak martwa.Od razu przy niej uklęknołem i zacząłem płakać.Lou nie wytrzymał tego widoku i poprostu wyszedł trzaskając wszystkimi napotkanymi na drodze drzwiami.

*Louis*

Czemu? Czemu? Czemu? Jest za młoda by umierać. Byłem właśnie z Harr'ym u niej , ale nie wytrzymałem i wyszłem.Za każdym razem ,gdy na drodze stały mi jakieś drzwi trzaskałem nimi.Wyszłem z szpitala i poprostu się rozpłakałem.Jakiś reprter spytał mnie:
-Louis czy mógłbyś powiedzieć nam co jest przyczyną twojego płaczu?
Tego było za wiele . Powiedziałem tylko:
-Spierdalaj,moja kuzynka nie żyje,a wy jak zwykle tylko swoje "Louis to ,Louis tamto", jebcie się wszyscy!
Nie szli dalej za mną. Doszłem do domu i od razu wbiegłem do swojego pokoju.Po cholere ona się cieła,po cholere wychodziła z domu! Głowa mnie bolała,więc od razu , gdy położyłem się do łóżka zasnąłem.
W pierwszej chwili gdy usłyszałem te słowa od lekarza zechciałem się znaleźć z nią tam gdzie teraz jest.
-----------------------------------------------------------------------
Pisząc to rozpłakałam się :-) Komentarze poproszę! 53 wejścia -kocham was! Piosenka: summer love :-) smutaśne :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Kilka fotek moich idoli








A teraz Eminem ♥


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z dedykacją dla wiktoriolandia.pinger.pl happy koniara :-)
Koszmarny kwadratowy Zayn,na żywo wydaje się lepszy :-(
 

 
Spałam właśnie jak zaklęta , gdy z świata snu wyrwał mnie budzik.
"Kurwa"pomyślałam.Podniosłam się na łokciu i spojrzałam na godzinę, była 11.00 tak długo spałam?! Długo?! Nie,położyłam się spać o 3 nad ranem.Wzięłam do rąk laptopa i włączyłam internet,a tam blogger.uk , zalogowałam się i od razu dodałam dwa wpisy . Jeden: zdjęcie
z dopiskiem: czy tak trudno zrozumieć co czuję? Chce tylko tej jebanej pomocy! To tak wiele?!; ,i drugi: zdjęcie
i podpis: takie jest życie,ranimy,ale nie zastanawiamy się jakie mogą być skutki...;.
Spojrzałam jeszcze na komentarze i zamknęłam sprzęt.Przebrałam się w to.
Przeczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż ( w końcu nie jestem tapeciarą)Zeszłam na dół,gdzie zastałam blondyna.
-Hej-powiedziałam,czułam się troszkę lepiej.
-O,cześć-zauważył mnie.-siadaj.
Usiadłam na wygodnej kanapie tuż obok niego. I patrzałam przed siebie bo nie miałam nic lepszego do roboty .I tak po prostu siedziałam.
-Fajne buty.-odwróciłam wzrok na jego adidasy.
-Twoje też.
Znudziło mi się to siedzenie , więc postanowiłam się przejść.
-Oprowadzisz mnie po Londynie? -spytałam irlandczyka
-Pewnie,chodź.
Poszliśmy , przez całą drogę towarzyszyły nam jego fanki do , których co chwilę podchodził i na ich żądanie dawał autografy.Ja chyba nie potrzebnie poszłam wtedy z nim.
A tu jest Big Ben,a to Tower Bridge .-oznajmił gdy zbliżaliśmy się do obiektów.
-O ekstra! -powiedziałam nieco znudzona zwiedzaniem-możemy iść już do domu? Proszęęę!!!
-Ok.
Gdy dotarliśmy na miejsce,obiad był już gotowy.
-Co tak pachnie? -spytałam stając w progu.
-Naleśniki,moja specjalność.-zobaczyłam lokersa.
-O jeśli zatrułeś to się przyznaj zanim cię uduszę.-oznajmiłam z chytrym uśmieszkiem.
-Są , okey! Przysięgam.-zaprzysięgnął.
-Dobra,dobra.Nie wysilaj się.
Usiedliśmy wszyscy do stołu i rozpoczeliśmy spożywanie posiłku.
-I jak? -spojrzenia wszystkich padły na mnie i Nicole.
-W porządku-przyznała .
-No , a ty kochanie? -zwrócił się do mnie Styles.
-Po pierwsze: nie jestem kochanie; ,a po drugie: nawet dobre.-uśmiechnęłam się do niego.
Wzięłam pusty talerz , odłożyłam do zlewu i poszłam do pokoju zobaczyć na komentarze do wpisów.Przy jednym ludzie pisali"dokładnie",albo "też tak mam " , a przy drugim zobaczyłam tylko jeden długi komentarz "ludzie umieją zranić,ale nawet nie próbują tego naprawiać współczując i wtedy osoba zraniona znajduje tylko jedne rozwiązanie: zasnąć,nigdy się nie obudzić i mieć na wszystko wyjebane,choć czasem ludzi współczujących ma się na wyciągnięcie ręki tylko nie można tego zauważyć.".No właśnie ta dziewczyna miała rację.Czasami są osoby , które potrafią trochę podnieść na duchu,ale gdzie ich szukać? -----------------------------------------------------------------------
One way or another.:-) Może ja też powinnam szukać? Dla mnie taką osobą jest każdy kto pisze coś miłego :-) czyli wy! Komki poproszę! Trochę się napisałam :-)
 

 
Podoba się!? Ja rysowałam przed chwilą.
 

 
Tak właśnie, poszłam do pokoju jak gdyby nigdy nic.Wzięłam laptopa dorąk i przeczytałam najnowsze tweety i dodałam jeden:
SIEMA , CO TAM U WAS? JESTEM W LONDYNIE U LOUIS'A I NIEWIEM CZEMU TE WSZYSTKIE "DIRECTIONER" TAK SIĘ NIM JARAJĄ . RĘCE ZNÓW RANO POCIĘTE! NO ALE NIC NIE MÓWIĆ NIKOMU NAWET "1D".
Tweetnęłam i wyłączyłam laptopa, usiadłam na skraju łóżka znów spoglądając na ręce . Dziwię się samej sobie , że to mnie nie boli . No tak nic nie może boleć równie mocno jak serce . Znowu poddałam się płaczu. Po chwili do pokoju wszedł ten durny loczek . Nawet go nie zauważyłam.Po co przyszedł?! Robić mi znowu na złość?!
-Nie płacz.-Powiedział-rozumiem co czujesz .
-Nic nie rozumiesz! -wydarłam się - nic o mnie nie wiesz . Wiesz chociaż czemu tu jestem?
-Nie.-wyszptał-ale nie mogę znieść widoku , gdy taka piękna dziewczyna płacze .
-Znów zaczynasz swoje gierki?! Nie , nie,idź spadaj,wynocha, już!!!!!
Czy on zawsze musi mnie doprowadzać do szału? Wyszedł,drzwi pozostały jednak uchylone,czego nie zauważyłam.Sięgnęłam do szafki po żyletkę i od razu zaczęłam tnąć.

*Harry*

Wyszłem , ale stanąłem za drzwiami nasłuchując , niestety ciągle płakała,więc odszedłem.Nie chciałem jej zrobić przykrości . Chciałem pomóc,pomóc? Chłopie jak podrywami chciałeś pomóc? No właśnie nijak.

*Natalie*

Byłam roztrzęsiona . Zakryłam ręce i jakoś nagle zasnęłam.
====
Obudziłam się około 15.00 , wstałam , wzięłam prysznic , ubrałam się poczym zeszłam na dół i tam zobaczyłam coś co mnie zaskoczyło.
-Happy Birthday to you , happy birthday to you.-usłyszałam.
Od razu na myśl nasunęło mi się: happy birthday chuju,happy birthday chuju!
-Co jest? -Spytałam lekko zdezorientowana.
-Masz dziś 18-stkę! -zawołał wesoło mój kuzyn.
-O super,czyli,że to już 5 lat męki.-powiedziałam smutno-Dzięki za chęci,ale nie obchodzę urodzin już nigdy!
-Nie przesadzaj! Zabawmy się! -krzyknął i zobaczyłam.
Widok był śmieszny , aż nawet ja zaczęłam się śmiać.
-Ok.-powiedziałam i poszłam do Louis'a.
Bawiliśmy się świetnie . Było wszystko czego bym tam chciała.
A tort był trzypiętrowy z dużą osiemnastką po środku.Oprócz tego czipsy , dipy,napoje i super muza.
=====
-Głowa mnie boli.-powiedziałam po skończonej imprezie.
-Pewnie , dlatego,że muzyka była na maksa.
-Co?! Na maksa?! To było ciche!!
-Yhym.A ja jestem św.teresa.-oznajmiła Nic.
Poszłam do pokoju,rzuciłam się na łóżko i wycieńczona imprezą zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------
Fajny? :-) > komentarze poproszę! Ok . Następny może jeszcze dzisiaj,rooznosi mnie energia!
 

 
Obudziłam się z bólem głowy , tej nocy przypomniał mi się zakrwawiony nóż w dłoni ojca . Szybko usiadłam na łóżku przerażona,wyciągnęłam z szafki nocnej żyletkę i zrobiłam to co zawsze , gdy pojawiały mi się te straszne wspomnienia przed oczami . Nicole jeszcze spała . Bałam się żeby nikt nie wszedł do pokoju i nie zobaczył tego co robię . Słyszałam tylko jakieś kroki,ale szybko ucichły . Odłożyłam narzędzie śmierci i przyjrzałam się swoim rękom.Były całe zakrwawione i całe pocięte , dopiero teraz uświadomiłam sobie , że robię to prawie codziennie od 4 lat! Jak ja tak mogłam? Może tak , że przez cały ból jaki czuję nie czuję tego , który jest przy cięciu się.
Tak właśnie wyglądały gdy na nie patrzałam.Nie byłam przerażona ich widokiem.Po chwili zapomniałam o koszmarze , przebrałam się w jakieś getry i luźną bluzę , zakryłam ręce i zeszłam na dół. Zastałam tam loczka , który na mój widok zrobił minę wielce zadowolonego , że mnie widzi .
-I na co się gapisz? Ktoś ci pozwolił.-spytałam z oburzeniem .
-Na ciebie , a pozwoliłem sobie sam.-nadal zacieszał ryj.
-Słuchaj nie obchodzi mnie , że jesteś sławny i , że masz jakieś tam swoje faneczki , ale nie masz prawa sie na mnie gapić , to tak nie działa . Rozumiesz?!-uświadomiłam mu z czego nic sobie nie zrobił:
-Nie , nie rozumiem!
-Spierdalaj!!!!! -Wrzasnęłam na niego , a ten powoli odszedł nadal na mie patrząc -już!
Zrobiłam sobie kanapkę i zaczęłam jeść.JEŚĆ??!! Ja zaczęłam jeść? Przecież przez kilka lat ledwo co jadłam,ale co ja poradzę,że byłam dziś głodna? No nic , zjadłam i oparłam się rękoma o blat i stałam zamyślona.Ten gość jest jakiś walnięty czy coś? O co mu chodziło? Czemu się do mnie przyczepił? Myśli , że jak jest "sławny" to może wszystko? MYLI SIĘ!!!!!! Nagle usłyszałam kroki i odruchowo się odwrôciłam za mną był Louis .
-Chcesz chodzić do szkoły? -sytał
-Lepiej nie , ale Nicole zapisz , tylko żeby była w niej bezpieczna.-zerknęłan na niego z ukosa . -Louis? Nie powiesz nikomu? Nawet Nicole? -spytałam.
-Nie , ale czego mam nie mówić? -był ciekawy .
Odsłoniłam ręce , a on aż zbladł .
-Nat , co to ...co to jest?
-Kidy indziej ci wytłumacze.-oznajmiłam.
Zasłoniłam rękawami ręce i zobaczyłam schodzącą Nic.
-Hej -powitała się -co u was?
-Nic szczególnego siostruniu-powiedziałam wzruszając ramionami .
Po chwili ujrzałam wchodzącą przez drzwi do domu Perrie Edwards .
-Cześć Lou , jest mój Zaynik? -spytala.
-Śpi , zrób mu niespodziankę.-uśmiechnął się do niej .
Zniknęła wchodząc po schodach , a ja ominęłam wszystkich i skierowałam się do pokoju .
-----------------------------------------------------------------------
Może być? Podoba się? KOMENTARZE PROSZĘ!!!!!! i małe zdjęcie starej mnie , gdy miałam 13 lat trochę się zmieniłam , przyznaję.:-)
 

 
-Wow -powiedziałam wchodząc do ogromnego domu-to WASZ dom?
-Teraz też wasz.-uśmiechnął się.
Poszłam trochę dalej i zobaczyłam salon,a w nim 4 chłopaków,jeden w lokach przglądał mi się przez dłuższą chwilę,a ja stałam w milczeniu.Jak zwykle byłam nieśmiała ,przed osieroceniem byłam wesołą 13-latką,a teraz tylko zwkłą samookaleczającą się dziewczyną,która boi się odezwać do wszystkich oprócz siostry. Tak samo było zresztą z Nic ,tyle , że ona miała wtedy 11 lat.
-Cześć Zayn jestem - odezwał się jeden chłopak z czarnymi włosami.
Nic nie odpowiedziałam-nie miałam do nikogo zaufania.
-Nadal będziesz taka? -spytał mój kuzyn.
-Yhym.-odparłam poprawiając grzywkę .
-Dobra girls to Zayn,to Liam,to wiecznie jedzące to Niall,a ten flirciarz to Harroldzik.A ja jestem marchewka co już dobrze wiecie! ( :-D -przyp.autora.) -poznał ich nam.-Chłopaki to Natalie,a to Nicole .
Chłopcy spojrzeli na nas i wrócili do poprzedniej czynności-wygłupiania się.Nasz pokój był u gôry drugie drzwi po prawej.Od razu tam poszłam ,gdy weszłam nie zwróciłam na nic uwagi tylko rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.
-----------------------------------------------------------------------
Tan był dosyć krótki,ale wynagrodzę to jutro!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
-To pakujcie się , jedziemy od zaraz ,ustaliłem z moją mamą wszystko i powiedziała,ze dobrze będzie was wyrwać z tej melanchlii.-oznajmił Tommo.
-Teraz!? Od razu?! -byłam zdziwiona.
-No , a kiedy? Jestem samochodem ,ale jak będziemy wychodzić to chrońcie mnie przed fankami , ok? -uśmiechnął się z minką niewinnego psiaczka.
-no dobra ,już dobra Tomlinson! -roześmiałyśmy się.
Pakowanie zajęło nam zaledwie pół godziny ,Lou wziął część pudeł i wyszliśmy z domu zmierzając do jego ...do...jego...auta!
-To auto czy jakaś fortuna? -spytałam .
-To auto,a co brzydkie? -spytał i spojrzał na czerwony samochód z rozsuwanym dachem.
-Nie no jest cudo...ale nie za drogie? -była ciekawa moja siorka.
-A co za różnica ile kosztowało? W drogę! -zaczął tańczyć jakiś dziwny , śmieszny taniec i włożył pudełka do bagażnika .
-Ale nie będziemy musiały z nikim gadać? -sytała błagalnym tonem.
-Nadal chcecie być otwarte tylko do siebie nawzajem?-spytał z irytacją.
-Tak,kuzynku! -powiedziałam od niechcenia.
-okey jedźmy! -wsiadł za kierownice , a my za nim i ruszył.
Nie mogłam uwierzyć,że ostatni raz patrze na to piękne miasto .Wiem , że Londyn jest też śliczny , ale będzie mi brakować tego miejsca,choć oprócz dawnego domu - miejsca tego okropnego zdażenia.Nagle przypominając sobie widok pijanego ojca zabijającego mamę ,chciało mi się znowu płakać . Nicole przytuliła się do mnie i szepnęła:
-nie płacz , jestem z tobą , zawsze będziemy razem.
Nic nie odpowiedziałam tylko otarłam łzę sływającą mi po policzku i przycisnęłam się bliżej siostrzyczki.Wyglądam niby na zwykłą nastolatkę,ale przez ostatnie lata byłam strasznie krucha.
======
-Jesteśmy -usłyszałam budząc się,zasnęłam jeszcze w Doncaster , a obudziłam w Londynie . Omg to miasto jest piękne.
-Chodźcie! -krzyknął Louis.-w domu mam dosyć pokoi , ale sądząc po tym co razem przeszłyście dam wam jeden razem,chcecie?
-No raczej!
-----------------------------------------------------------------------

Takie tam:
-Lou złaź na tychmiast! Bo spadniesz! :-)
 

 
Siedziałam właśnie na parapecie w moim małym pokoju u cioci i patrzyłam na wtuloną we mnie siostre . Ostatnio siadałyśmy tak codzinnie ,obie nie chodziłyśmy do szkoły -nie chciałyśmy się zbliżać do jakichkolwiek , wesołych ludzi . Byłyśmy otwarte tylko do siebie ,często się cięłam , ale próbowałam nie pokazywać rąk siostrze to by było dla niej za wielkie przeżycie , że ostatnia osoba , której może zaufać chce się zabić , chciałam też chronić ją przed podobnymi próbami z jej strony.
Codziennie uważnie przyglądałam się jej rękom . Na szczęście ona nawet nie miała żyletki . To było da mnie jedyne pocieszenie . Ciocia martwiła się o nas , ale my nie potrafiłyśmy o tamtym przeżyciu powiedzieć nawet jej . To byłby za wielki ból jak dla nas .
-Cześć dziewczyny ktoś do was .-powiedziała jednego razu ciocia - Natalie podejdź do mnie .
-Tak?-spytałam podchodząc .
-Mówiłam ci , żebyś się nie cięła .
-Spokojnie , będe to robić , bo według mnie to jest jedyne rozwiązanie .-wytłumaczyłam jej.
-A co powie Nicole? -ciągnęła .
-O niczym się nie dowie .-starałam się ją odwieść od tematu.
-Hej -usłyszałam zza drzwi , stał tam Louis .-mogę wejść?
-Wejdź , ciociu zostaw nas , proszę - poprosiłam.
-krzycz jak coś . -powiadomiła.
Wyszła , a Louis przytulił małą:
-co tam? Jak się trzymasz?
-Nijak.-odstawiła.
-Okey,muszę z wami o czymś pogadać . Nie może tak być , że codziennie nic nie jecie i tylko siedzicie w tym pokoju płacząc . Pomyślałem , że zabiorę was do siebie do Londynu . Co wy na to? -wypowiedział się.
-Nigdzie nie jedziemy! -powiedziała Nicole.
-Nicole , a może tak będzie lepiej -zaczęłam-przecież wiesz jaka jest sytuacja: jesteśmy dwiema wiecznie płaczącymi dziewczynami.może w Londynie nic się nie zmieni , ale będziemy miały Louis'a...
-I chłopaków -wtrącił Lou .
-Chłopaków? -byłam nieco zaskoczona.
-Tak mieszkam z moimi przyjaciółmi z zespołu.
No tak Marchewka jest sławny zapomniałabym.
-No dobra! -Zgodziła się.

-----------------------------------------------------------------------
Długi? Proszę o komki :-)
 

 
*Natalie , ma 17 lat , jest smutna i zamknięta w sobie ,ma kuzyna Louis'a
Tomlinson'a , którego dawno nie widziała.Mieszka w Doncaster.Jest osierocona od kilku lat , jej tata był pijany , gdy przez alkohol zabił jej mamę , a sam później się powieił.Nikt oprócz niej nie zna powodu jej smutku , mieszka z mamą Louis'a.Wie,że Lou jest sławny.
*One Direction:Louis,Liam,Zayn,Harry i Niall , reszty nie muszę chyba mówić ;-) .


*Eleanor Calder , dziewczyna Louis'a.
*Perrie Edwards , narzeczona Zayn'a.
*Nicole , 15 lat , jest młodszą siostrą Natalie . Mieszka wraz z nią u cioci Johany.Bardzo jest zżyta z siostrą . Razem były naocznymi świadkami śmierci mamy,a później taty .Bardzo tęskni za Louis'em .